-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jednym
szybkim ruchem rozerwała kopertę , a jej zawartość w ogóle nie zdziwiła Miony.
W środku znalazła zgiętą na pół białą kartkę.
Otworzyła ją i zaczęła czytać:
Droga Hermiono!
Zapewne nie dziwi Cię to, że akurat
z Tobą chciałem się pożegnać. Piszę ten
list z jeszcze jednego powodu -nie chcę, abyś miała wyrzuty sumienia. Pragnę
także, byś mnie zrozumiała, dlatego opiszę Ci, co czułem przez te wszystkie
lata.
Gdy zobaczyłem Cię pierwszy raz, zauważyłem w Twoich oczach
inteligencję i radość oraz pewien tajemniczy błysk. Kiedy dowiedziałem się, iż
jesteś… Kiedy dowiedziałem się, iż jesteś szlamą, poczułem zazdrość. Uczucie to
wynikało z faktu, że trafiłaś do Gryfindoru i nie miałaś szansy trafić do
Slytherinu. Gdy Cię uczyłem czułem, że nie pasujesz do domu, w którym się
znalazłaś. Widziałem tę chęć wyszalenia
się i bunt. Cieszyłem się, kiedy dowiedziałem się, że przenosisz się do
Slytherinu. Zauważyłem, że szybko zaczęłaś się utożsamiać z nowym przydziałem.
Kiedy dyrektor wpadł na pomysł z indywidualnymi
zajęciami z przystosowania psychiki do życia dorosłego uważałem, że to
nie jest Wam potrzebne. Zmieniłem zdanie, gdy przyszła kolej na Ciebie.
Odkryłem, iż Tobie to było jak najbardziej potrzebne. Dowiedziałem się, że pod tą skorupą
buntowniczki znajduje się dziewczyna, która czegoś potrzebuje. Potrzebowałaś
bezpieczeństwa, bo byłaś w pewien sposób nieśmiała. W czasie tych zajęć
zacząłem czuć do Ciebie coś więcej niż sympatię, którą poczułem, gdy pierwszy
raz Cię zobaczyłem, ale którą dokładnie ukrywałem przed światem. Wiedziałem, że
jesteś moim ideałem kobiety. Zakochałem się. Nie widziałem świata poza Tobą.
Gdy kiwałaś mi głową i uśmiechałaś się na przywitanie, musiałem walczyć z samym
sobą, abyś nie spostrzegła, iż za każdym razem chciałem skakać z radości. Irytowało mnie to, że traktowałaś mnie tylko
jak przyjaciela. Po każdych naszych zajęciach marzyłem, że w przyszłości
zostaniesz panią Snape. Moje plany legły
w gruzach, gdy podczas jednych z naszych lekcji przez przypadek powiedziałaś,
że się zauroczyłaś w "Draco’’nie Malfoy’u i że boisz się, iż on może Cię
skrzywdzić lub zranić. Czułem się wtedy... sam nie wiem jak to nazwać. Chyba
zazdrosny, ale wiedziałem jedno. Wiedziałam, że gdyby on Ci coś zrobił,
zabiłbym Go. I wtedy to się stało.
Pocałowałem Cię. Nie żałuję tego. Dzięki temu miałem pewność, że mnie nie
kochałaś, bo i tak wybrałaś jego. Pamiętam,
co mi wtedy powiedziałaś: „ Profesorze ,możemy udawać, że nic się nie stało?”.
Zgodziłem się, ale już nigdy nie było, jak przedtem. Widziałem, że czujesz się
skrępowana w mojej obecności. W kilka miesięcy później skończyłaś szkołę,
jednak ja cały czas sprawdzałem, co się działo w Twoim życiu. Gdy dowiedziałem się, jak ten bydlak Cię
skrzywdził, chciałem dopełnić obietnicy, ale domyśliłem się, że cierpiałabyś
jeszcze bardziej, gdyby Draco zginął. Tej feralnej nocy byłem na stacji.
Widziałem, że poszłaś do środka. Zobaczyłem, jak Smok przesiada się na Twoje
miejsce, żeby mieć na oku śpiącą Dramionę. Wtedy zobaczyłem ją. To ona
rzuciła zaklęcie na ten patyk- nie wiem, jak to się nazywa. To coś wisiało dokładnie nad Dramioną. Ona
chciała zabić Twoją córkę, bo sądziła, że wtedy Draco z nią zostanie. Nie wiedziałem, co robić. Rzuciłem zaklęcie
spowalniające na to coś i krzyknąłem: Draco, popatrz w górę. On wykonał moje
polecenie i zobaczył spadający przedmiot, który leciał w kierunku Dramiony. Bez
namysłu rzucił się na nią, aby okryć ją swoim ciałem. Chwilę później to coś wbiło
się w jego plecy, zabijając go od razu. Widziałem, jak wychodzisz z budynku,
jak widzisz co się stało, jak biegniesz w stronę kabrioletu i jak krzyczysz
jego imię, jak odpinasz Dramionę z fotelika i przytulasz ją mocno. Czekałem
dopóki nie przyjechał ten pojazd wydający irytujący dźwięk. Później zająłem się
tym, aby ta wiedźma została skazana na śmierć. Pilnowałem także, abyś się nie
dowiedziała, że to jej wina, bo nie chciałem, abyś pod wpływem emocji zrobiła
coś, czego mogłabyś żałować do końca życia. Gdy morderczyni poniosła najgorszą
z możliwych kar, adoptowałem jej córkę. Tajne źródła doniosły mi, że sama
chciałaś to zrobić, gdy dowiedziałaś się, że ona zginęła. Dopilnowałem, abyś
nie poznała powodu jej śmierci.
Wiedziałem, że nie pozwoliłabyś, by córka Draco trafiła do Domu
Czarodzieja, a gdybyś miała się nią opiekować, ona przypominała by Ci o tym,
dlaczego.. (wiesz, o co mi chodzi). Postanowiłem, że nie będę więcej ingerował
w Twoje życie. Bałem się, że wtedy mogłabyś próbować zastąpić Draco moją obecnością,
a ja nie chciałem, abyś była ze mną z takiego powodu, wolałem, byś mnie kochała
i dlatego była moją partnerką. Wiedziałem jednak, że to nigdy nie nastąpi.
Kilka dni przed planowanym
samobójstwem postanowiłem, że sprawdzę, co u Ciebie. Przeczytałem Twój
pamiętnik i dowiedziałem się z niego, że
obwiniasz siebie za śmierć Draco, dlatego postanowiłem wyznać Ci prawdę. Chcę,
abyś wiedziała, że odbieram sobie życie, gdyż nie mogę dłużej żyć bez Ciebie.
Nie mam Ci za złe tego, że nie potrafiłaś mnie pokochać w taki sposób, w jaki
ja chciałabym, abyś to uczyniła.
Na zawsze
Twój
Severus
Snape.
Smutne, ale jednocześnie takie...prawdziwe. To chyba dobre określenie. I jednocześnie romantyczne <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tak szybko dodałaś nn i czekam na kolejną :D
O jeeejku, jakie romantico. Czekam na kolejny rozdział, jestem ciekawa co się będzie dalej działo.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na http://madeforyoux.blogspot.com/
Wow.
OdpowiedzUsuńM.
piękne♥
OdpowiedzUsuńnormalnie brak mi słów♥
moge powiedzieć tylko jedno ;
wow trzymaj tak dalej♥
czakam na następny
~W