Przepraszam za spóźnienie.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Nagle opanowała mnie ciemność. Chciałam
biec, ale dokąd, skoro nic nie widzę?
Ogarnęła mnie pustka. Na początku
czułam strach, a teraz… A teraz nic nie czuję.
Nie ma nic we mnie. Nie ma mnie. Nie ma nic. Nie wiem, jak długo trwałam
w tej pustce. Minutę, godzinę, a może
rok. Nie wiem, ale czy to ważne? Nagle oślepiło mnie światło. Znowu byłam w tym
pokoju, co wcześniej, ale nie byłam sama. Naprzeciwko mnie na podłodze
siedziała kobieta. Miała na sobie białą koszulkę na ramiączkach i
ciemnogranatowe dżinsy oraz buty do końskiej jazdy. Brązowe włosy miała w
artystycznym nieładzie, a z niebieskich oczu można było odczytać wielką
inteligencję. Siedziałyśmy w ciszy
przyglądając się sobie. W końcu nieznajoma się odezwała:
- Dzień dobry- ten głos. Znam go skądś,
ale skąd?
-Przepraszam, czy my się kiedyś nie
spotkałyśmy?
-Zależy, co pani rozumie pod znaczeniem
słowa „spotkać”.
-Mam wrażenie, jakbym już kiedyś z Panią
rozmawia.
-Teraz rozmawiamy po raz pierwszy.-
Hermiona już wiedziała skąd zna ten głos.
-To panią słyszałam.
-Tak.
-Kim pani jest?
- Nazywam się Tess Hermiona Dramiona
Amelia Snape i jestem Twoją praprawnuczką.
-Ale jak? Jak to się stało, że tu jesteś? Gdzie my w ogóle
jesteśmy?
- A więc to prawda, co czytałam z
pamiętników prababci Dramiony, że lubi babcia zadawać dużo pytań- powiedziała,
po czym uśmiechnęła się w sposób szczególny dla jednej osoby- dla Draco. – Może
zaczniemy od drzewa genealogicznego?
-Dobrze- powiedziałam niepewnie. Czułam
się nieswojo w tym pomieszczeniu z osobą, która podawała się za moją
praprawnuczkę.
-Więc…
-Nie zaczyna się zdania od więc.
-Czyli to też prawda.
-Co jest prawdą?
-To, że babcia jest uczulona na „więc” na początku zdania.
Zaśmiałam się.
- Dramiona miała córkę Amelkę, którą
babcia z resztą zdążyła poznać. Amelka miała dwie córki Ginny i Willow oraz
syna Draco Blaise’a, domyślasz się babciu skąd pomysł na imiona- Tess
uśmiechnęła się promiennie. - Ginny
związała się z potomkiem brata Snepe’a – Sam’em. Jestem ich córką. Wiesz już,
jak potoczyły się losy Twoich potomków w sprawach sercowych. Jestem jedynaczką.
-Ile masz lat?
-25.
-Kim jesteś z zawodu?
-Uzdrowicielem.
-Możesz mi opowiedzieć coś na temat
Dramiony i Amelki?
-Zrobię to jeżeli wystarczy nam czasu.
-Nie rozumiem.
-Mój czas tutaj się już kończy.
-Dalej nie rozumiem.
- Miałam wypadek komunikacyjny. W moim
aucie coś się zepsuło i w znaczeniu dosłownym wleciałam w pojazd przede mną.
-Ale jak wleciałaś?
-U nas pojazdy poruszają się w
powietrzu. Mugole mimo bruku magicznych zdolności, potrafią stworzyć wyjątkowe
przedmioty. Moje ciało od wypadku leży w
Mungu, a ja jestem w śpiączce. W pewnym
momencie przeniosłam się do Twoich czasów, ale byłam niewidoczna dla otoczenia.
W momentach, gdy byłaś sama i widziałam, że potrzebujesz pomocy odzywałam się.
Niestety przeważnie odnosiłam odwrotny skutek i zamiast Cię wesprzeć,
straszyłam. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
-Nie, nie mam- uśmiechnęłam się dla
podkreślenia moich słów.
-Za chwilę wrócę do mojego ciała.
Stęskniłam się za narzeczonym i przyjaciółmi.
-Spotkamy się jeszcze?
-Oczywiście, że tak.
-Kiedy?
-Kiedy przyjdzie na mnie czas- Hermiona
coraz mnie rozumiała.
-Pytałaś o Dramionę i Amelkę. Dramiona
długo pracowała i wiele osiągnęła w tym zawodzie. Była moją inspiracją w
sprawach zawodowych. Spotkała się z siostrami i po pewnym czasie stworzyła się
miedzy nimi wieź, która przetrwała wiele
prób. Oglądałam zdjęcia jej ślubu z Johnem… Zostało mi kilka sekund. Nie martw
się poznasz ciąg dalszy…
-Ale jak?
-aaaaaaaaa- zachłysnęłam się powietrzem, jak miło było
poczuć gaz, który w pewien sposób łaskotał moje nozdrza. Poruszałam ręką i
poczułam włosy. Spróbowałam podnieś się lekko, aby zobaczyć do kogo należą,
jednak miałam z tym duży problem, gdyż odzwyczaiłam się od poruszania kośćmi. Obok mnie leżała głowa mojego ukochanego..
Od mojego przebudzenia i rozmowy z
prababcią minęły 3 miesiące, w ciągu których nadrabiałam z przyjaciółmi
stracony rok. Dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka ma dziecko,
przyjaciel rodziny się, żeni. Przez ostatnie dni miałam dużo czasu, aby
przeanalizować moje życie sprzed wypadku, jak i to czego doświadczyłam w
szpitalu. Dostrzegłam błędy, jakie popełniłam w życiu. Jutro idę pierwszy raz
do pracy od 15 miesięcy. Od jutra chcę zacząć wszystko od nowa. Od jutra chcę
być nową Tess.