piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 1- Prolog

Hej! Liczę na to, że osoby, które czytały 1. część, będą też śledzić 2. Dedykacja dla M.  Rozdzialik, a właściwie prolog betowała Paradise.  Do nn :)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Drrr………
-Draco, rusz swoje arystokratyczne 4 litery i wyłącz to ustrojstwo.
- Dzisiaj Twoja kolej.
  -Nieprawda.
Smok westchnął i stwierdził:
-Sama się o to prosiłaś- po czym niespodziewanie zepchnął kobietę z łóżka.
- Nie patrz tak na mnie.
-Jak?!- zapytała zirytowana Gryfonka.
-Jakbyś miała ochotę mnie zabić.
-Bo mam.
  -Przecież wiesz, że ja zawsze dostaję to, co chcę, więc nie rozumiem, dlaczego się wkurzasz.
-Bo podłoga jest LODOWATA.
-Widzisz, powinnaś być mi wdzięczna- nie musisz brać lodowatego prysznica, aby się rozbudzić- Draco na potwierdzenie swoich słów uśmiechnął się rozbrajająco.
Hermiona wstała z ziemi i wyłączyła budzik, który wcześniej ochrzciła mianem ustrojstwa. Gdy kierowała się do łazienki, przechodząc koło łóżka mruknęła cicho:
- Faceci.
- Mówiłaś coś? – zapytał Smok. Po czym nie czekając na odpowiedź, przyciągnął ciemnowłosą piękność do siebie i zaczął łaskotać.
-Nic… nie … mówiłam…tylko… błagam …daj … mi …już…spokój.
-Tym razem daruję Ci, ale następnym razem uważaj na słowa- powiedział nastolatek, grożąc Mionie palcem, za co oberwał w tył głowy. Panna Granger niezdarnie wstała z łóżka i poszła do łazienki. Po 20 minutach jej miejsce zajął przystojny blondyn. Kiedy oboje byli gotowi, trzymając się za ręce wyszli z dormitorium chłopaka i ruszyli w stronę WS. Mimo że byli razem od jakiegoś czasu, ciągle wzburzali zainteresowanie wśród uczniów, a jeszcze większe u nauczycieli. Dlaczego? (tego dowiecie się w kolejnych rozdziałach )

Część Druga

                       CZĘŚĆ DRUGA

czwartek, 26 grudnia 2013

Co nie co na temat 2. części :)

:)
Rozdziały będą się pojawiać raz na tydzień lub dwa. Publikować będę w piątki wieczorem lub w sobotnie poranki :D O ewentualnych zmianach postaram się na bieżąco pisać. Prolog pojawi się jutro lub 03.01. 2014 r.

Dziękuję za wszystko i do następnej notki :)

LM

środa, 25 grudnia 2013

wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 20 - Epilog części 1.

Hej :)  Wiem, że miało być jutro, ale z przyczyn technicznym nie wiem, czy dam radę, dlatego wrzucam dzisiaj. Pierwszy rozdział drugiej części pojawi się w ciągu miesiąca. Dedykacja dla Wszystkich. Dziękuję za każde wejście, komentarz- bardzo mnie to motywowało do dalszej pracy:) Rozdział bez bety- chciałam zakończyć tę część, w taki sposób w jaki ją zaczęłam.Jeszcze raz dziękuję i życzę Wesołych Świąt :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Kobieta po tych myślach uśmiechnę się w sposób, jaki wyrażał wszystko, co czuła. Radość, szczęście, niepewność, strach, zmieszanie. Nie pewnie zaczęła iść przed siebie. Po chwili wolny krok przerodził się w szybki bieg, którego cel był już tak blisko. Jeszcze moment i znowu poczuje motyle w brzuchu. Jeszcze krok i …

-Jak mi tego brakowało. Tak bardzo każdego dnia tęskniłam za Tobą- powiedziała Miona mocno wtulając się w swojego Smoka.

-Zamknij oczy.

Zdziwiona kobieta odsunęła się troszeczkę od mężczyzny i popatrzyła na mężczyznę.  Draco widząc niezrozumienie w oczach Miony zachęcił ją, aby uczyniła to , o co on ja poprosił. Panna Granger opuściła posłusznie powieki. Poczuła, że jej ciało podnosi się do góry i coraz szybciej obraca się wokół własnej osi. Przez jej myśli szybko zaczęły migać wszystkie wspomnienia z życia.  Począwszy od uśmiechniętych twarzy rodziców, przez pierwsze spotkanie Malfoy’a, Hogwart,  pierwszy pocałunek, urodzenie Dramiony, po ostatnie momenty, które spędziła z Will’em.  Gwałtownie przestała się kręcić i spadła na „podłogę”. Uderzyłaby głową w twardą posadzkę, gdyby nie silne ramiona Draco. Otworzyła oczy i spojrzała na ironiczny i typowy dla swojego ukochanego uśmiech.

-Ładnie Ci w jasnych włosach, ale wolę brunetki.

- O co-nim zdążyła dokończyć pytanie, Smok postawił ją szybko do pionu i wyczarował przed nią lustro. Hermiona zaniemówiła. W odbiciu przed nią stała dwójka młodych ludzi. Dziewczyna do złudzenia przypominała pannę Granger za młodu. Miała brązowe, długie włosy, opadające falami na plecy , w bursztynowych oczach miała typowe dla Gryffonki iskierki. Dziewczyna ubrana była w  obcisłe dżinsy, niebieskie buty na wysokim obcasie, czarny gorset w niebieskie paski, podkreślający jej atuty.  Miona stała z otwartą buzią przed lustrem i podziwiała w milczeniu to co w nim widziała.

-W takim wydaniu najbardziej mi się podobasz- Draco wymruczał swojej partnerce do ucha.

-Kotku, zanim przejdziemy dalej-Miona uśmiechnęła się- chcę, abyśmy poro…

-Musimy do tego wracać?- były Ślizgon zapytał z miną męczennika.

-Nic się nie zmieniłeś…

sobota, 14 grudnia 2013

Rozdział 19

Hejka :)
Rozdział zebetowała Catty.  Też  nie możecie doczekać się świąt?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czuliście kiedyś rozczarowanie? Żal, że to czego tak pragnęliście , coś na co czekaliście, jest zupełnie inne niż sobie wyobrażaliście? Od śmierci Draco codziennie myślałam o tym jak będzie wyglądać nasze pierwsze spotkanie po „drugiej stronie”. Myślałam, iż w momencie, w którym opuszczę ziemskie problemy, od razu wpadnę w ramiona mego lubego. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Jestem w białym pokoju, o ile to miejsce w ogóle można nazwać pomieszczeniem. Zamiast grona moich ukochanych -samotność, radości- smutek, uczucia spełnienia- pustka. A może, to co mnie spotkało, w cale nie jest takie złe?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Dramiono, Dramiono, DRAMIONO…!
-Przepraszam, coś mówiłaś ciociu?
-Pan, się Ciebie zapytał, czy wybrałaś już kolor.
- Wydaje mi się mahoń będzie odpowiedni.
- Dobrze, skoro to już mamy załatwione, pozostała jeszcze jedna kwestia. Mianowicie miejsce poch…
-Grób Draco Malfoy’a- odpowiedziała panna Granger, zanim przedstawiciel zakładu zdążył dokończyć pytanie.
-Trzeba będzie się skontaktować, z przedstawicielem rodziny Pana Malfoy’a, czy wyrażają na to zgodę, gdyż według ustawy nr 5 artykułu…
-Nie wystarczy moja zgoda- Dramiona była bardzo zmęczona jak i zniesmaczona przygotowaniami pogrzebu. Zamiast opłakiwać matkę, ciągle podpisywała dokumenty, kłóciła się z urzędnikami. Marzyła, aby to się już skończyło, by mogła skupić na wspomnieniach z mamą. Tych dobrych i złych.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Drogi pamiętniku!
Ceremonia była piękna i odbyła się bez żadnych nieprzewidzianych zdarzeń. Przybyło bardzo wiele osób. Większości nie znałam, ale kiedy składali mi kondolencję, w ich oczach dostrzegłam, że moja mama była dla nich ważna. Więcej niż ważna. Obudziłam się wcześniej niż zwykle. Niechętnie zwlekłam się z łóżka, aby napić się wody. Okazało się, że jest 6 rano, a ja jestem sama w domu. Znalazłam za to karteczkę:
Kochanie!
Amelka obudziła się wcześnie i nie mogła już zasnąć, więc żeby nie zbudzić Ciebie, przenieśliśmy się do moich rodziców. Wrócimy koło 9. Kochamy Cię
Ps. W jadalnie czeka na Ciebie śniadanie.
Nie zasługuję na tego faceta- pomyślałam. Po drodze do kuchni, przechodząc przez jadalnie doszłam do wniosku, że nie jestem głodna. W pomieszczeniu, które było moim celem nalałam sobie szklankę wody i stanęłam przy oknie. Takiej mgła, jaka dziś przykryła miasto nie widziałam nigdy w życiu. Samochody powoli poruszały się. Jakby nie zależało im na znalezienie się w miejscu, do którego jechały. Na drzewie siedział ptak. Jednak nie śpiewał, jak co dzień. Wyglądał, jakby był przybity, przygnębiony. Popatrzyłam na zegarek. Jego wskazówki powoli przesuwały się mozolnie, jakby nie chciały tego robić, jakby ktoś je do tego zmuszał. Przypomniał mi się zegar w moim rodzinnym domu. Mój pierwszy czasomierz. Dostałam go od mamy. Miałam około 8 lat. W tle znajdowały się postacie z mugolskiej bajki : Myszki Miki i Minie. Były uchwycone w momencie, w którym pochylały się do pocałunku. Dookoła nich panowała noc, a główni bohaterowie znajdowali się w…. Nie pamiętam gdzie, ale pamiętam, że było to bardzo romantyczne miejsce. Prezent wyjątkowo mi się spodobał. Gdy mama zobaczyła radość w moich oczach chwyciła mnie za rękę. Poszłyśmy do mojego pokoju, a ona zapytała się, na której ścianie ma wisieć zegarek. Bez wahania pokazałam miejsce dokładnie naprzeciwko mojego łóżka. Chciałam, aby codziennie po przebudzeniu pierwszą rzeczą, którą zobaczę był ten mugolski wynalazek. Co się z nim stało? Sama nie wiem. Pamiętam, że jako nastolatka postanowiłam zrobić remont pokoju. Po nim więcej nie zobaczyłam tego zegarka. Może jest na strychu w starym domu, może w piwnicy, a może jest jedną z rzeczy na wysypisku śmieci. Morzu stworzonym przez ludzi, którzy doszli do wniosku, że nie potrzebują już przedmiotów, z jakim wiążą się wspomnienia, gdyż są zepsute, nie pasują im do nowego wystroju lub po prostu się im opatr…..- nagle poczułam, że ktoś mnie dotknął. John.
-Kochanie, musimy zacząć się zbierać- wyszeptał mi delikatnie do ucha.
Na znak, że rozumiem kiwnęłam głową. Nie chciałam się odzywać, by nie zepsuć chwili, pod wpływem, której znowu poczułam się jak dziecko. Czasami chciałabym cofnąć czas, ale wtedy przypominam sobie o narzeczonym, córce. Dzięki nim lubię, wręcz kocham swoje życie, choć nie zawsze jest proste. Ubrałam czarną sukienkę, szpilki. Zrobiłam delikatny makijaż. Do kopertówki pod kolor kreacji wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy. We włosy wsadziłam przyciemniane okulary. Jednym słowem byłam gotowa. Gotowa na to co nieuniknione i trudne, ale potrzebne dla mnie. Dla niej. Dla nas. Gdy podeszłam do mahoniowej, otwartej trumny, zobaczyłam w niej spokojną twarz swojej rodzicielki. Gdziekolwiek się znajduje, mam nadzieję, że jest szczęśliwa i będzie dumna z moich czynów, tego kim będą, jak wychowam swoją córkę, która właśnie siedziała obok mojego narzeczone na jednej z wielu ławek ozdobionych stosownie do okoliczności. Nie chciałam, aby Amelka podchodziła do trumny. Wolałam, aby zapamiętała babcię jako wesołą, niezależną, kochającą osobę. Liczę, że tak będzie. Podeszłam do moich najbliższych. Po chwili do świątyni weszli Zabini, a za nimi wujek Will, dzięki któremu mama będzie leżała w jednym grobie z tatą. Następnie pojawiła się Pansy ze swoją córką.
- Chcę, żebyś wiedziała, że mi też brakuje Miony i że zawsze możesz liczyć na moją pomoc- odezwała się młodsza z nich. W tym czasie starsza rozmawiała z Blaisem i jego żoną.
-Bardzo dziękuję Ci za te słowa. Cieszę się, iż tu jesteś. Miło Cię zobaczyć po tylu latach, ale szkoda, że z takiej przyczyny. Moja siostra nie powiedziała nic więcej, ale przytuliła mnie w sposób, który oddawał wszystkie emocje, jakie w sobie miała.
Sama ceremonia zaczęła się i skończyła bardzo szybko. Gdy trumna została spuszczona poczułam radość oraz ulgę. Tak jakby to otworzyło drogę mojej mamie. Jakby to był element, którego potrzebowała. Stypy nie było. Dlaczego? Podczas posiłków po tego typu ceremoniach ludzie przeważnie zaczynają rozmawiać na różne tematy, w większości nie związane ze zmarłym. Nie chciałam słuchać radosnego śmiechu. Wolałam pojechać do domu, położyć się w łóżku w starym dresie, z dużym kubkiem kawy w ręce i albumem ze zdjęciami. Miło było znowu przeżyć to wszystko. Gdy skończyłam, wstałam z łóżka, poszłam do pokoju mojego małego skarbu, który bawił się z tatą. Przykucnęłam obok siedzącego na podłodze dziecka i przytuliłam je mocno. Wszystkiemu przypatrywał się John, gdy nasze spojrzenia się spotkały, zobaczyłam w jego oczach łzy. Kobieta odłożyła pamiętnik pod łóżko na kryła się kołdrą, zgasiła lampkę i wtuliła się w swojego ukochanego.

czwartek, 5 grudnia 2013

Z okazji Mikołajek :)

Z okazji Mikołajek,
życzę Wam cudownych bajek.
Miliona uśmiechów
i niekończących się prezentów.

Dnia bez złości,
pełnego miłości.
Udanego chłopaka
i małego psiaka.

Mało kartkówek,
banalnych klasówek.
Zabawnych nauczycieli
i wesołych rodzicieli.

Wiernej przyjaciółki,
i smacznej imprezówki.
Weny przy blogach,
wieczorów przy książkach.  

Mam nadzieję, że 6 grudnia będzie dla Was dniem pełnym radości :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 18

Przepraszam za spóźnienie.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Nagle opanowała mnie ciemność. Chciałam biec, ale dokąd, skoro nic nie widzę?  Ogarnęła mnie pustka.  Na początku czułam strach, a teraz… A teraz nic nie czuję.  Nie ma nic we mnie. Nie ma mnie. Nie ma nic. Nie wiem, jak długo trwałam w tej pustce.  Minutę, godzinę, a może rok. Nie wiem, ale czy to ważne? Nagle oślepiło mnie światło. Znowu byłam w tym pokoju, co wcześniej, ale nie byłam sama. Naprzeciwko mnie na podłodze siedziała kobieta. Miała na sobie białą koszulkę na ramiączkach i ciemnogranatowe dżinsy oraz buty do końskiej jazdy. Brązowe włosy miała w artystycznym nieładzie, a z niebieskich oczu można było odczytać wielką inteligencję.  Siedziałyśmy w ciszy przyglądając się sobie. W końcu nieznajoma się odezwała:
- Dzień dobry- ten głos. Znam go skądś, ale skąd?
-Przepraszam, czy my się kiedyś nie spotkałyśmy?
-Zależy, co pani rozumie pod znaczeniem słowa „spotkać”.
-Mam wrażenie, jakbym już kiedyś z Panią rozmawia.
-Teraz rozmawiamy po raz pierwszy.- Hermiona już wiedziała skąd zna ten głos.
-To panią słyszałam.
-Tak.
-Kim pani jest?
- Nazywam się Tess Hermiona Dramiona Amelia Snape i jestem Twoją praprawnuczką.
-Ale jak? Jak to  się stało, że tu jesteś? Gdzie my w ogóle jesteśmy?
- A więc to prawda, co czytałam z pamiętników prababci Dramiony, że lubi babcia zadawać dużo pytań- powiedziała, po czym uśmiechnęła się w sposób szczególny dla jednej osoby- dla Draco. – Może zaczniemy od drzewa genealogicznego?
-Dobrze- powiedziałam niepewnie. Czułam się nieswojo w tym pomieszczeniu z osobą, która podawała się za moją praprawnuczkę.
-Więc…
-Nie zaczyna się zdania od więc.
-Czyli to też prawda.
-Co jest prawdą?
-To, że babcia jest uczulona na  „więc” na początku zdania.
Zaśmiałam się.
- Dramiona miała córkę Amelkę, którą babcia z resztą zdążyła poznać. Amelka miała dwie córki Ginny i Willow oraz syna Draco Blaise’a, domyślasz się babciu skąd pomysł na imiona- Tess uśmiechnęła się promiennie. -  Ginny związała się z potomkiem brata Snepe’a – Sam’em. Jestem ich córką. Wiesz już, jak potoczyły się losy Twoich potomków w sprawach sercowych. Jestem jedynaczką.
-Ile masz lat?
-25.
-Kim jesteś z zawodu?
-Uzdrowicielem.
-Możesz mi opowiedzieć coś na temat Dramiony i Amelki?
-Zrobię to jeżeli wystarczy nam czasu.
-Nie rozumiem.
-Mój czas tutaj się już kończy.
-Dalej nie rozumiem.
- Miałam wypadek komunikacyjny. W moim aucie coś się zepsuło i w znaczeniu dosłownym wleciałam w pojazd przede mną.
-Ale jak wleciałaś?
-U nas pojazdy poruszają się w powietrzu. Mugole mimo bruku magicznych zdolności, potrafią stworzyć wyjątkowe przedmioty.  Moje ciało od wypadku leży w Mungu, a ja jestem w śpiączce.  W pewnym momencie przeniosłam się do Twoich czasów, ale byłam niewidoczna dla otoczenia. W momentach, gdy byłaś sama i widziałam, że potrzebujesz pomocy odzywałam się. Niestety przeważnie odnosiłam odwrotny skutek i zamiast Cię wesprzeć, straszyłam. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
-Nie, nie mam- uśmiechnęłam się dla podkreślenia moich słów.
-Za chwilę wrócę do mojego ciała. Stęskniłam się za narzeczonym i przyjaciółmi.
-Spotkamy się jeszcze?
-Oczywiście, że tak.
-Kiedy?
-Kiedy przyjdzie na mnie czas- Hermiona coraz mnie rozumiała.
-Pytałaś o Dramionę i Amelkę. Dramiona długo pracowała i wiele osiągnęła w tym zawodzie. Była moją inspiracją w sprawach zawodowych. Spotkała się z siostrami i po pewnym czasie stworzyła się miedzy nimi  wieź, która przetrwała wiele prób. Oglądałam zdjęcia jej ślubu z Johnem… Zostało mi kilka sekund. Nie martw się poznasz ciąg dalszy…
-Ale jak?
-aaaaaaaaa- zachłysnęłam się powietrzem, jak miło było poczuć gaz, który w pewien sposób łaskotał moje nozdrza. Poruszałam ręką i poczułam włosy. Spróbowałam podnieś się lekko, aby zobaczyć do kogo należą, jednak miałam z tym duży problem, gdyż odzwyczaiłam się  od poruszania kośćmi.  Obok mnie leżała głowa mojego ukochanego..

Od mojego przebudzenia i rozmowy z prababcią minęły 3 miesiące, w ciągu których nadrabiałam z przyjaciółmi stracony rok. Dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka ma dziecko, przyjaciel rodziny się, żeni. Przez ostatnie dni miałam dużo czasu, aby przeanalizować moje życie sprzed wypadku, jak i to czego doświadczyłam w szpitalu. Dostrzegłam błędy, jakie popełniłam w życiu. Jutro idę pierwszy raz do pracy od 15 miesięcy. Od jutra chcę zacząć wszystko od nowa. Od jutra chcę być nową Tess.