----------------------------------------------------------------------------------------------------
-Chodzi o
Snape’a.
-O
Snape’a..?- powtórzyła niepewnie Miona.
-Snape
popełnił samobójstwo.
-Samobójstwo…?-
powtórzyła oszołomiona kobieta.
-Powiesił
się.
-Dla…
Dlaczego?
-Jedyne, co
zostawił, to list zaadresowany do Ciebie.
-Do mnie?
-Proszę –
powiedziała nauczycielka, wręczając pannie Granger zaklejoną kopertę. Hermiona
wyciągnęła drżącą dłoń, aby wziąć ją od Mcgonagal. Nie doszła pani Malfoy zaczęła obracać kartkę
w ręce. Jedyne, co było na niej napisane:
"Przekazać
Hermion’ie Granger" – w stylu Snape’a, aby umieścić wszystko, co
najważniejsze, w jak najmniejszej formie. Pierwsza łza spłynęła po policzku
Miony.
-Czy... czy
ja mogłabym przeczytać ten list w lochach?- zapytała się dyrektorki Hogwartu.
-Hasło to:
Ku czci wielkiego czarodzieja Severusa Snape’a.
-Dziękuję.
Miona,
schodząc głęboko się zastanawiała nad
tym, co usłyszała w gabinecie Minevry. „Snape popełnił samobójstwo”. Z oddali
dochodził ją śmiech jej przyjaciół, jednak Granger była zbyt rozbita, aby
skupić na tym uwagę. Nie interesowały ją zmiany w Hogwarcie, a było ich wiele.
Stanęła przed wielką ścianą, z której jak żyw spoglądał na nią nauczyciel
eliksirów. Nic nie powiedział, jednak kobieta zobaczyła w jego oczach ból. Ból,
jaki odczuwa osoba zraniona emocjonalnie. Hermiona przez moment w milczeniu przyglądała się twarzy starszego
mężczyzny, która się zmieniła. Widniało na niej więcej zmarszczek, a włosy
dookoła niej straciły swój stary czarny kolor ustępując miejsca siwiźnie. Hermiona
beznamiętnie, wręcz automatycznie, wypowiedziała hasło, a drzwi natychmiast się
otworzyły. Kobieta przez chwilę stała w progu, przyglądając się pomieszczeniu.
Nic się w nim nie zmieniło. No może z wyjątkiem warstwy kurzu, która była większa, niż ta, jaką Miona zapamiętała
z lat szkolnych. Hermiona bała się
poruszyć, gdyż nie chciała zniszczyć tej wyjątkowej atmosfery panującej w
lochach. Po chwili zacisnęła dłoń w pięść, aby nie zacząć płakać. Gest ten
przypomniał jej o dwóch ważnych rzeczach. Oczami wyobraźni zobaczyła 15.10. ,
kiedy Snape powiedział jej następujące słowa: „ Płacz może być oznaką słabości
lub siły człowieka. Tylko inteligentna osoba
wie, w którym momencie życia może sobie na to pozwolić, a Ty nią jesteś,
więc powinnaś zdawać sobie sprawę, że Twoja babka nie chciałaby, abyś co roku
traciła jeden dzień z życia na opłakiwaniu jej.” Drugą rzeczą o jakiej Miona sobie przypomniała ,była biała koperta.
Hermionia podeszła do biurka i rzuciła na nie zaklęcie zabezpieczające, gdyż
bała się, że siadają starłaby kurz z mebla, a nie chciała niczego zmieniać w
tym zwykłym, a zarazem niezwykłym pomieszczeniu. Usiadła na biurku i powtórnie
zaczęła przyglądać się kopercie. „Czy ja na pewno chcę poznać jej zawartość?”-
pytała samą siebie. Jednym szybkim ruchem rozerwała kopertę , a jej zawartość…(c.d.n.)
No jak mogłaś uśmiercić Snape.... :((((
OdpowiedzUsuńRozdział jak zwykle świetny, czekam z zapartym tchem na wytłumaczenie całej tej sytuacji.
Buziaki
Catty :*