Hejka :)
Rozdział zebetowała Catty. Też nie możecie doczekać się świąt?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czuliście kiedyś rozczarowanie? Żal, że to czego tak pragnęliście , coś na co czekaliście, jest zupełnie inne niż sobie wyobrażaliście? Od śmierci Draco codziennie myślałam o tym jak będzie wyglądać nasze pierwsze spotkanie po „drugiej stronie”. Myślałam, iż w momencie, w którym opuszczę ziemskie problemy, od razu wpadnę w ramiona mego lubego. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Jestem w białym pokoju, o ile to miejsce w ogóle można nazwać pomieszczeniem. Zamiast grona moich ukochanych -samotność, radości- smutek, uczucia spełnienia- pustka. A może, to co mnie spotkało, w cale nie jest takie złe?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Dramiono, Dramiono, DRAMIONO…!
-Przepraszam, coś mówiłaś ciociu?
-Pan, się Ciebie zapytał, czy wybrałaś już kolor.
- Wydaje mi się mahoń będzie odpowiedni.
- Dobrze, skoro to już mamy załatwione, pozostała jeszcze jedna kwestia. Mianowicie miejsce poch…
-Grób Draco Malfoy’a- odpowiedziała panna Granger, zanim przedstawiciel zakładu zdążył dokończyć pytanie.
-Trzeba będzie się skontaktować, z przedstawicielem rodziny Pana Malfoy’a, czy wyrażają na to zgodę, gdyż według ustawy nr 5 artykułu…
-Nie wystarczy moja zgoda- Dramiona była bardzo zmęczona jak i zniesmaczona przygotowaniami pogrzebu. Zamiast opłakiwać matkę, ciągle podpisywała dokumenty, kłóciła się z urzędnikami. Marzyła, aby to się już skończyło, by mogła skupić na wspomnieniach z mamą. Tych dobrych i złych.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Drogi pamiętniku!
Ceremonia była piękna i odbyła się bez żadnych nieprzewidzianych zdarzeń. Przybyło bardzo wiele osób. Większości nie znałam, ale kiedy składali mi kondolencję, w ich oczach dostrzegłam, że moja mama była dla nich ważna. Więcej niż ważna.
Obudziłam się wcześniej niż zwykle. Niechętnie zwlekłam się z łóżka, aby napić się wody. Okazało się, że jest 6 rano, a ja jestem sama w domu. Znalazłam za to karteczkę:
Kochanie!
Amelka obudziła się wcześnie i nie mogła już zasnąć, więc żeby nie zbudzić Ciebie, przenieśliśmy się do moich rodziców. Wrócimy koło 9.
Kochamy Cię
Ps. W jadalnie czeka na Ciebie śniadanie.
Nie zasługuję na tego faceta- pomyślałam. Po drodze do kuchni, przechodząc przez jadalnie doszłam do wniosku, że nie jestem głodna. W pomieszczeniu, które było moim celem nalałam sobie szklankę wody i stanęłam przy oknie.
Takiej mgła, jaka dziś przykryła miasto nie widziałam nigdy w życiu. Samochody powoli poruszały się. Jakby nie zależało im na znalezienie się w miejscu, do którego jechały. Na drzewie siedział ptak. Jednak nie śpiewał, jak co dzień. Wyglądał, jakby był przybity, przygnębiony. Popatrzyłam na zegarek. Jego wskazówki powoli przesuwały się mozolnie, jakby nie chciały tego robić, jakby ktoś je do tego zmuszał.
Przypomniał mi się zegar w moim rodzinnym domu. Mój pierwszy czasomierz. Dostałam go od mamy. Miałam około 8 lat. W tle znajdowały się postacie z mugolskiej bajki : Myszki Miki i Minie. Były uchwycone w momencie, w którym pochylały się do pocałunku. Dookoła nich panowała noc, a główni bohaterowie znajdowali się w…. Nie pamiętam gdzie, ale pamiętam, że było to bardzo romantyczne miejsce. Prezent wyjątkowo mi się spodobał. Gdy mama zobaczyła radość w moich oczach chwyciła mnie za rękę. Poszłyśmy do mojego pokoju, a ona zapytała się, na której ścianie ma wisieć zegarek. Bez wahania pokazałam miejsce dokładnie naprzeciwko mojego łóżka. Chciałam, aby codziennie po przebudzeniu pierwszą rzeczą, którą zobaczę był ten mugolski wynalazek. Co się z nim stało? Sama nie wiem. Pamiętam, że jako nastolatka postanowiłam zrobić remont pokoju. Po nim więcej nie zobaczyłam tego zegarka. Może jest na strychu w starym domu, może w piwnicy, a może jest jedną z rzeczy na wysypisku śmieci. Morzu stworzonym przez ludzi, którzy doszli do wniosku, że nie potrzebują już przedmiotów, z jakim wiążą się wspomnienia, gdyż są zepsute, nie pasują im do nowego wystroju lub po prostu się im opatr…..- nagle poczułam, że ktoś mnie dotknął. John.
-Kochanie, musimy zacząć się zbierać- wyszeptał mi delikatnie do ucha.
Na znak, że rozumiem kiwnęłam głową. Nie chciałam się odzywać, by nie zepsuć chwili, pod wpływem, której znowu poczułam się jak dziecko. Czasami chciałabym cofnąć czas, ale wtedy przypominam sobie o narzeczonym, córce. Dzięki nim lubię, wręcz kocham swoje życie, choć nie zawsze jest proste.
Ubrałam czarną sukienkę, szpilki. Zrobiłam delikatny makijaż. Do kopertówki pod kolor kreacji wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy. We włosy wsadziłam przyciemniane okulary. Jednym słowem byłam gotowa. Gotowa na to co nieuniknione i trudne, ale potrzebne dla mnie. Dla niej. Dla nas.
Gdy podeszłam do mahoniowej, otwartej trumny, zobaczyłam w niej spokojną twarz swojej rodzicielki. Gdziekolwiek się znajduje, mam nadzieję, że jest szczęśliwa i będzie dumna z moich czynów, tego kim będą, jak wychowam swoją córkę, która właśnie siedziała obok mojego narzeczone na jednej z wielu ławek ozdobionych stosownie do okoliczności. Nie chciałam, aby Amelka podchodziła do trumny. Wolałam, aby zapamiętała babcię jako wesołą, niezależną, kochającą osobę. Liczę, że tak będzie. Podeszłam do moich najbliższych. Po chwili do świątyni weszli Zabini, a za nimi wujek Will, dzięki któremu mama będzie leżała w jednym grobie z tatą. Następnie pojawiła się Pansy ze swoją córką.
- Chcę, żebyś wiedziała, że mi też brakuje Miony i że zawsze możesz liczyć na moją pomoc- odezwała się młodsza z nich. W tym czasie starsza rozmawiała z Blaisem i jego żoną.
-Bardzo dziękuję Ci za te słowa. Cieszę się, iż tu jesteś. Miło Cię zobaczyć po tylu latach, ale szkoda, że z takiej przyczyny.
Moja siostra nie powiedziała nic więcej, ale przytuliła mnie w sposób, który oddawał wszystkie emocje, jakie w sobie miała.
Sama ceremonia zaczęła się i skończyła bardzo szybko. Gdy trumna została spuszczona poczułam radość oraz ulgę. Tak jakby to otworzyło drogę mojej mamie. Jakby to był element, którego potrzebowała.
Stypy nie było. Dlaczego? Podczas posiłków po tego typu ceremoniach ludzie przeważnie zaczynają rozmawiać na różne tematy, w większości nie związane ze zmarłym. Nie chciałam słuchać radosnego śmiechu. Wolałam pojechać do domu, położyć się w łóżku w starym dresie, z dużym kubkiem kawy w ręce i albumem ze zdjęciami. Miło było znowu przeżyć to wszystko. Gdy skończyłam, wstałam z łóżka, poszłam do pokoju mojego małego skarbu, który bawił się z tatą. Przykucnęłam obok siedzącego na podłodze dziecka i przytuliłam je mocno. Wszystkiemu przypatrywał się John, gdy nasze spojrzenia się spotkały, zobaczyłam w jego oczach łzy.
Kobieta odłożyła pamiętnik pod łóżko na kryła się kołdrą, zgasiła lampkę i wtuliła się w swojego ukochanego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz