piątek, 4 października 2013

Rozdział 14 cz. 1.

To już prawie miesiąc od ostatniego rozdziału, za co przepraszam. Wiem, że jak na taką długą przerwę, powinnam wrzucić bardzo długą notkę, ale niestety wyszło jak zawsze. Z dedykacją dla każdego, kto nie może doczekać się 14.10.2013 r. :) Podziękowania dla Catty, za bardzo, bardzo szybkie sprawdzenie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
-Chodzi o Snape’a.
-O Snape’a..?- powtórzyła niepewnie Miona.
-Snape popełnił samobójstwo.
-Samobójstwo…?- powtórzyła oszołomiona kobieta.
-Powiesił się.
-Dla… Dlaczego?
-Jedyne, co zostawił, to list zaadresowany do Ciebie.
-Do mnie?
-Proszę – powiedziała nauczycielka, wręczając pannie Granger zaklejoną kopertę. Hermiona wyciągnęła drżącą dłoń, aby wziąć ją od Mcgonagal.  Nie doszła pani Malfoy zaczęła obracać kartkę w ręce. Jedyne, co było na niej napisane:
"Przekazać Hermion’ie Granger" – w stylu Snape’a, aby umieścić wszystko, co najważniejsze, w jak najmniejszej formie. Pierwsza łza spłynęła po policzku Miony.
-Czy... czy ja mogłabym przeczytać ten list w lochach?- zapytała się dyrektorki Hogwartu.
-Hasło to: Ku czci wielkiego czarodzieja Severusa Snape’a.
-Dziękuję.

Miona, schodząc  głęboko się zastanawiała nad tym, co usłyszała w gabinecie Minevry. „Snape popełnił samobójstwo”. Z oddali dochodził ją śmiech jej przyjaciół, jednak Granger była zbyt rozbita, aby skupić na tym uwagę. Nie interesowały ją zmiany w Hogwarcie, a było ich wiele. Stanęła przed wielką ścianą, z której jak żyw spoglądał na nią nauczyciel eliksirów. Nic nie powiedział, jednak kobieta zobaczyła w jego oczach ból. Ból, jaki odczuwa osoba zraniona emocjonalnie. Hermiona przez moment  w milczeniu przyglądała się twarzy starszego mężczyzny, która się zmieniła. Widniało na niej więcej zmarszczek, a włosy dookoła niej straciły swój stary czarny kolor ustępując miejsca siwiźnie. Hermiona beznamiętnie, wręcz automatycznie, wypowiedziała hasło, a drzwi natychmiast się otworzyły. Kobieta przez chwilę stała w progu, przyglądając się pomieszczeniu. Nic się w nim nie zmieniło. No może z wyjątkiem warstwy kurzu, która  była większa, niż ta, jaką Miona zapamiętała z lat szkolnych.  Hermiona bała się poruszyć, gdyż nie chciała zniszczyć tej wyjątkowej atmosfery panującej w lochach. Po chwili zacisnęła dłoń w pięść, aby nie zacząć płakać. Gest ten przypomniał jej o dwóch ważnych rzeczach. Oczami wyobraźni zobaczyła 15.10. , kiedy Snape powiedział jej następujące słowa: „ Płacz może być oznaką słabości lub siły człowieka. Tylko inteligentna osoba  wie, w którym momencie życia może sobie na to pozwolić, a Ty nią jesteś, więc powinnaś zdawać sobie sprawę, że Twoja babka nie chciałaby, abyś co roku traciła jeden dzień z życia na opłakiwaniu jej.”  Drugą rzeczą o jakiej  Miona sobie przypomniała ,była biała koperta. Hermionia podeszła do biurka i rzuciła na nie zaklęcie zabezpieczające, gdyż bała się, że siadają starłaby kurz z mebla, a nie chciała niczego zmieniać w tym zwykłym, a zarazem niezwykłym pomieszczeniu. Usiadła na biurku i powtórnie zaczęła przyglądać się kopercie. „Czy ja na pewno chcę poznać jej zawartość?”- pytała samą siebie. Jednym szybkim ruchem rozerwała kopertę , a jej zawartość…(c.d.n.)

1 komentarz:

  1. No jak mogłaś uśmiercić Snape.... :((((
    Rozdział jak zwykle świetny, czekam z zapartym tchem na wytłumaczenie całej tej sytuacji.

    Buziaki
    Catty :*

    OdpowiedzUsuń