---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hogwart, 19.05.1998
r.
Kochany pamiętniczku!!!
Znowu mam na
pół złamane serce. Tyle razy w rozmowach z Tobą Mój Drogi Przyjacielu użyłam
tego zwrotu, a nigdy nie wytłumaczyłam Ci jego znaczenia. Właściwie powinnam pisać „na pół długości”,
jednak uważam, że brzmi to mniej romantycznie. Kiedy używam to sformułowanie,
chcę przekazać Tobie, że mam pęknięte serce, jednak rysa sięga tylko do połowy
długości. Nie mogę mieć złamanego serca, gdyż nigdy nie miałam chłopaka i nigdy
też nie byłam zakochana. Kiedy we wcześniejszych naszych rozmowach, jeszcze za
czasów, gdy byłam mugolką, używałam tego zwrotu, chodziło mi o to, iż
zauroczyłam się w jakimś piosenkarzu lub sportowcu ewentualnie gwieździe
ekranu. Później dowiadywałam się, że ma dziewczynę lub w lepszym przypadku jest
gejem(wtedy oczywistym było, iż nie miałam u Niego szans). Wtedy choć pół złamane serce bolało, uczucie
to było mniej odczuwalne dla mnie. Zapewne ,dlatego, że podświadomie zdawałam
sobie sprawę, iż to, abym stworzyła związek ze sławnym chłopakiem było bardzo
mało prawdopodobne. Tym razem boli, jak nigdy wcześniej, gdyż obiekt „moich
westchnień” był bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Chodzi
o ucznia z mojego rocznika- Draco Malfoy’a. Może zacznę od początku Mój Kochany
Pamiętniczku. Wszystko zaczęło się jakieś dwa miesiące temu, kiedy Moja Droga
Przyjaciółka- Ginny , zwróciła mi uwagę, iż pewien przystojniak mi się
przygląda. Automatycznie odwiodłam ją od sugerowania, iż Draco może czuć do
mnie coś więcej niż nienawiść. Próbowałam wmówić sobie jak i jej, że pewnie mam
resztki śniadania na szacie. Jednak,
kiedy wieczorem położyłam się w łóżku długo nie mogłam zasnąć zastanawiając się
jak by to było być dziewczyną SZANOWNEGO PANA ARYSTOKRATY. W czasie kolejnych
dni Wiewióra dawała mi kolejne dowody „wielkiej miłość” Draco. Ja wmawiałam
Jej, iż może źle zobaczyła, zdawało jej się, źle łączy fakty. A w środku. No
właśnie w środku, rozkwitło we mnie nie znane dotąd przyjemne uczucie,
spowodowane faktem, że mogę się komuś podobać. I to nie byle komu, ale
facetowi, który na zawołanie mógłby mieć każdą dziewczynę w szkole. Jednak jak
to z moją samooceną ( nieatrakcyjnej kujonki), po kilku kolejnych dobach
zaczęłam się we wszystkich Jego ruchach dopatrywać drugiego dna. Jak usiadł
koło mnie- pewnie nigdzie nie było wolnego miejsce. Jak patrzył na mnie- zapewne
miałam buzię w dżemie ze śniadania. Jak się do mnie uśmiechał- na pewno nie
mógł pohamować śmiechu, patrząc na boją szopę na głowie. Za parę kolejnych tygodni doszłam do wniosku, że pewnie założył
się z chłopakiem Wiewióry- Blaise’m Zabini’m, o to, że mnie zdobędzie. Nie
spodobała mi się ta myśl, gdyż mimo mojej samooceny nigdy nie chciałam, aby
ktoś bawił się moimi uczuciami. Postanowiłam, że jak tylko to możliwe odetnę
się od Niego. Całkiem nieźle mi szło, do wczoraj, kiedy zobaczyłam Go smutnego siedzącego
na ławce na błoniach. Przez całą noc zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam. Postanowiłam,
że dam Mu szansę. Napiszę kartkę, w której opiszę moje uczucia, ale w
niektórych miejscach użyję metafor. Zostawię ją w widocznym miejscu, jeśli
spostrzeże ją i przeczyta oraz zrozumie
jej sens, będzie wiedział co robić. Jednak jeśli nie, będzie to oznaczało, iż
szczęśliwy związek nie był nam pisany.
Twoja wierna przyjaciółka
Hermiona Granger
Ps.
Przepraszam za ślady łez, które pozostawiłam na Twoich kartkach.
Witaj :)
OdpowiedzUsuńMamy nadzieję, że przyjmiesz nasze zaproszenie na magiczny >>POTTEROWY KONKURS<< :) Do wygrania niepowtarzalne, ręcznie robione nagrody w Potterowym klimacie - m. in. Twój własny list z Hogwartu!
Zapraszamy do wspólnej zabawy!
W sumie to wydaje mi się, że jestem jedną z dwóch osób (drugą jesteś Ty), które rozumieją tą miniaturkę trochę inaczej niż inni.
OdpowiedzUsuńChciałabym, żebyś naprawdę dała swojemu "Draco" taką szansę i żebyście żyli długo i szczęśliwie jak w bajce...
No w każdym razie miniaturka cudna, a ja mam do niej dodatkowy sentyment :3
Czekam na więcej takich :)