Do pokoju wspólnego Lwów wpadł wściekły Diabeł. Podszedł do Hermiony i krzyknął:-Pod warunkiem, że zjesz ze mną.
-Masz to zjeść.
-Nie jestem głodna. Dużo zjadłam.
-Niby kiedy? Od trzech dni nie byłaś na posiłku.
-Dlatego, że sama zaczęłam gotować. Chcesz spróbować kawałek ciasta?
-Mówiłam Ci już, że nie jestem głodna.-Miona, Ty masz anoreksję!
-Nie mam anoreksji.Diabeł wyszedł z pokoju WG, o ile to możliwe, jeszcze bardziej wściekły niż w momencie, gdy wchodził.
- Ja widzę co najmniej dwie rzeczy, które mają anorektycy: gotujesz dla innych i nie jesz w towarzystwie.
-Diabełku przesadzasz.
- Ja przesadzam?
-Mionka, masz to zjeść.
Kilka dni później w WS.
-Nie.Diabeł, nie zastanawiając się długo, wybiegł za nim.
-To przechodzimy do planu B.
-Jakiego planu B?- zapytała Herm.
Ginny złapała Mionę za ręce, Harry za nogi, a Blaise próbował wcisnąć Hermionie jedzenie do buzi.
-Wy naprawdę myślicie, że w ten sposób przekonacie ją do jedzenia?- powiedział pewien blond.
-A masz lepszy pomysł?
-Może mam, może nie mam.-powiedział tajemniczo i wyszedł z Sali.
-Co Ci chodzi po głowie?-Miona, chyba mamie nie odmówisz ?-powiedział Blaise.
Kilka dni później. Do bram Hogwartu zapukał nie kto inny jak Jane Granger.
-Mamo co Ty tu robisz?- zapytała Gryfonka.
-Stęskniłam się za Tobą. Zobacz co Ci przywiozłam. Twoje ulubione danie-naleśniki.
Hermiona właśnie zabijała Diabła wzrokiem, gdy nagle jej mama wepchnęła jej naleśnika do buzi.-Prawda, że dobre ? Zjedz jeszcze.
Miona zrobiła to, by nie łamać uczuć matce. Jednak w środku wszystko w niej krzyczało, aby stąd uciekała.
Zanim zaczniecie komentować, że anoreksji nie da się tak łatwo wyleczyć- ja zdaję sobie z tego sprawę. Jednak to jest miniaturka- wytwór mojej wyobraźni i tu wszystko może się zdarzyć. Betowała wspaniała Cateline.Tak mijały kolejne dni. Hermiona uczyła się jeść na nowo. Jadła tylko i wyłącznie przy matce, aby ona się nie zorientowała. Było by tak dalej, gdyby nie Diabeł, który raz przy posiłku wypalił o jej chorobie przy matce.-Kochanie, zrobisz to dla mamusi?
-Blaise wydawało Ci się. Przecież Hermiona wie, że anoreksja może doprowadzić do śmierci. Miona jest odpowiedzialną osobą . Zresztą za bardzo mnie kocha, aby kazać mi cierpieć po jej śmierci. Prawda złotko?
-O-oczywiście mamo.
-To niech złoży przysięgę.
-Jaką przysięgę?-zapytała Jane.
-Hermiona obieca, że do końca życia będzie codziennie jadła min. 1000 kalorii. Jeśli tego nie zrobi cruciatusem oberwie jedna z osob, na której jej zależy.
Hermiona wiedziała, że nie odmówi matce. Po zawarciu przysięgi jej matka zmieniła się w Smoka.
-To był podstęp. Przysięga się nie liczy-krzyknęła Miona .-Właśnie, że liczy.-Jak mogliście mi to zrobić? Jak mogliście mnie oszukać?-Zrobiłem to, bo Cię kocham - powiedział Draco.---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Fajne jest to, że w miniaturkach poruszasz ważne tematy - anoreksja. Znowu nie spotkałam się z taką miniaturką wcześniej. Naprawdę świetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuń