Notkę dedykuję Oli, która zmotywowała mnie do napisania i
wstawienia poniższego rozdziału. Szczególne podziękowania dla Cateline, która
SMS-owo mnie wspierała. Postać Daisy
dedykuję Cateline J.
Oczywiście nie mogłabym zapomnieć o Andzik-u i Amis.Dis, którym dziękuję za
komentowanie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
3 godziny później.
-Mam dość oglądania filmów.
-Ja też.
-Mamo opowiedziałabyś coś jeszcze?
-Ostatnio obiecałam Ci, że opowiem o cioci Pansy.
-Wiesz może co słychać u Daisy?
-Jest asystentką Ministra Magii a w wolnych chwilach
prawnikiem.
-Cieszę się, że chociaż jej się udało.
-Kotku przecież masz dopiero 34 lata, a jesteś już
ordynatorem oddziału neurologicznego w Mungu, więc mogę śmiało powiedzieć, że
Tobie też się udało.
-Mamo źle mnie zrozumiałaś. Jestem szczęśliwa z tego kim
jestem. Chodziło mi o to, że jak byłyśmy małe planowałyśmy, iż ja będę
Ministrem Magii a ona moim zastępco/asystentką.
-Nic mi nie wspominałaś.
-Nie było okazji. Zresztą wiem, że Ciebie Ministerstwo nie
interesuje.
-Zdecydowanie zainteresowanie Ministerstwem odziedziczyłaś
po tacie, który zresztą tam pracował.
-Jako?
-Dyrektor departamentu do zbierania informacji o
zachowaniach Mugoli.
-Czasami żartował, że jako jedyny nadaje się na to
stanowisko, bo ma w domu żywy okaz- wtrąciła Ginny. Oberwała za to od Hermiony
poduszką.
-Wróćmy do Pansy. Poznałam ją zaraz po tym jak wsiadłam do
pociągu. Usiadłyśmy razem w przedziale. Zaczęłyśmy rozmawiać .
-Ładna pogoda.
-Zgadzam się z Tobą.
-Do jakiego domu chciałabyś trafić?-zapytałam.
-Do Slitherin’u. Ja i mój tatuś jesteśmy wężoustni.
-Co to znaczy?
-Rozmawiamy z wężami.
-Możesz powtórzyć?
-Rozmawiamy z wężami.
-Też tak chcę!!!-odpowiedziałam.
-Mój ojciec nazywa się Lord Voldemort. Jest szurnięty, marzy
o władzy, ale poza tym jest całkiem fajnym ojcem. A Twój ?
-Nazywa się Daniel Granger i jest projektantem.
-Jesteś córką tego sławnego projektanta?
-Nom.
-Jejjjjjjjjjjjjjj
Tak właśnie wyglądała nasz pierwsza rozmowa. W czasie ceremonii
zostałyśmy przydzielone do Gryfindor’u. Rano byłyśmy na lekcjach. Popołudniu
odrabiałyśmy lekcje i uczyłyśmy się. Wieczorami obgadywałyśmy chłopaków. Nocami
szalałyśmy na imprezach. Kiedy spałyśmy? To dobre pytanie. Przeważnie na
lekcjach Snape- nic nam nie robił, bo Pansy poprosiła „tatusia”. Czasami na przerwach. Miałyśmy
jedenaście lat i piłyśmy minimum 2 kawy dziennie.
-Mi pierwszą kawę pozwoliłaś wypić, jak miałam 13 lat.
-Bo nie chciałam, żebyś za szybko dorosła. Wracając- tak wyglądało moje życie szkolne
przez kilka lat później przeniosłyśmy się z Pansy do Slitherin’u i dołączyła do
nas Ginny. Jednak w szóstej klasie
sprawy zaczęły się komplikować. Zakochałyśmy się w jednym chłopaku- domyślasz
się skarbie kto to był.
-Tata.
-Dramiono Twoja mama zaliczyła kilka związków zanim Twój
tata skradł jej serce.-odpowiedziała Ginny.
-Więc kto to był.
-Blaise Zabini.- Hermiona i Ginny powiedziały to w jednym
momencie.
-Wujek Blaise?!
-Jak pewnie się domyślasz to starcie wygrała Ginny.
-Ciesz się-wtrąciła Ginny- uratowałam Cię. Nie wiem czy
wytrzymałabyś z tym idiotą.
-Ty z nim wytrzymujesz-zauważyła Dramiona.
-Bo go kocham.
-AAAA- powiedziały panny Granger.
-Miłość jest w stanie wytrzymać wszystko- dodała Miona.
-Mamo powiesz coś o swoich partnerach?
-Myślę, że lepiej będzie jeśli najpierw skończymy wątek z
Pansy. Co Ty na to kochanie?
-Ok.
-Później ojciec Pansy zabronił się jej z nami zadawać. Rzucał na nią różne zaklęcia i ona wykonywała
to co chciał. Później, tzn. po wojnie(dopisek autorki: w mojej historii wojna
odbyła się w szóstej klasie), Pansy musiała odsiedzieć to w Azkabanie- miała
trzy wyroki po tydzień, odsiadywane w różnym czasie. Mogło być gorzej. Jak już „odsiedziała”.
Pogodziłyśmy się i znów stworzyłyśmy św. Trójcę, o naszych dokonaniach opowiem
Ci następnym razem. Jednak spokój nie trwał długo. Po miesiącu ja i Pansy
zakochałyśmy się w jednym chłopaku- Draco Malfoy-u. Draco wybrał Pansy. Byli razem kilka miesięcy.
Jednak kiedy Draco dowiedział się, że Pansy jest w ciąży zerwał z nią. Dziewczyna
się załamała i zniknęła. (dopisek autorki :Dla tego w top 10 zdjęciach, które
Hermiona wybrała nie ma Pansy-były robione w czasie, kiedy nie wiadomo było ,
gdzie jest.)
-Mamo czekaj. Czy Ty właśnie powiedziałaś, że Pansy zaszła w
ciążę, kiedy była w związku z moim tatą?
-Tak kochanie.
-Czy Daisy jest moją siostrą?
-Tak. Zanim zaczniesz zadawać pytania, pozwól mi dokończyć. Miesiąc po zniknięciu Pansy ja i Draco
zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Bałam się, że skończę jak moja przyjaciółka,
ale jego błękitne oczy działały jak magnez. W końcu zostaliśmy parą. Wracając
do Pansy. Spotkałam ją po wielu latach- na pogrzebie Smoka. Zaczęłyśmy
rozmawiać i ustaliłyśmy, że Ty i Daisy będziecie miały ze sobą kontakt, ale nie
powiemy Wam, że jesteście siostrami, żebyście nie zadawały niewygodnych pytań i
nie miały problemów w szkole. Ustaliłyśmy też, iż każda z nas sama powie swojej
córce, jak uzna, że to już czas.
-Czy Daisy już wie?
-Nie wiem, ale skontaktuję się z Pansy i Ci powiem, ok?
-Dobrze.
-Nie jesteś na mnie zła?
-Jeszcze do końca to do mnie nie dotarło. Ja się już teleportuję do domu pa.
-Jesteś pewna, że chcesz być sama. (narzeczony i córka
Dramiony pojechali do rodziców John’a)
-Tak, chcę to przemyśleć.
-Dobranoc kochanie. Jakby co do drzwi są zawsze otwarte.
-Dzięki. Pa ciociu.
-Pa skarbie-pożegnała się Ginny.
-Zostałyśmy same.- powiedziała Ginny.
-Ja się już chyba położę.
-Coś nam nie wyszedł ten babski wieczór.
-To moja wina. Mogłam poczekać.
-Przestań. Co powiesz na szklankę Ognistej przed snem.
Skończyło się na butelkach w ilości hurtowej. Hermiona
wypłakiwała tęsknotę i ból, a Ginny słuchała Miony.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Doktorze czy ona się z tego wybudzi?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Doktorze czy ona się z tego wybudzi?
Hej !
OdpowiedzUsuńA więc, zacznę od tego, że przepraszam za wszelkie błędy jakie się tutaj pojawią w tej wypowiedzi, a także to, że nie pojawi się jako jeden komentarz, ale jestem padnięta i nie mam siły walczyć z bloggerem :c. Tydzień na wakacjach - zajebiście, pogoda ogólnie ładna, ale siła wiatru była troszkę...przerażająca? Nie wiem, czy to trafne określenie. W każdym razie nie mogłam spokojnie wyleżeć się na plaży. Dobra, a teraz do czego zmierzam - w ciągu tego tygodnia przeczytałam dwie, wspaniałe książki.
Możecie się wkurzyć, nie powinnam tego pisać w komentarzu, ale, spokojnie, nawiąże do tematu.
Otóż pierwsza książka, jaką przeczytałam była, już znanej mi autorki z trylogii Czarnego Maga, Trudi Canavan - "Kapłanka w Bieli". Nie wiem czy ten tytuł Wam coś mówi, czy czytaliście tą książkę, jednak jest tam pewien wątek, a właściwie seria wątków, które przypominają mi o tej historii. Główna bohaterka, Auraya, jest 'wybranką Bogów'. Ogólnie nie mam zamiaru streszczać Wam całej fabuły tej książki, która moim zdaniem, jest cudowna, ale żeby to nie było całkowicie bez sensu muszę jednak trochę dopowiedzieć. Kobieta pochodzi z biednej wioski. Jako mała dziewczynka uczyła się u tkacza snów, a warto wiedzieć, że było to zakazane w tym świecie. Pomiędzy wybrańcami Bogów a tkaczami nie było pokoju, od momentu, kiedy jeden z Białych zabił przywódcę owych ludzi. Auraya była pojętną uczennicą, w skutek przypadku właściwie dostała możliwość normalnej nauki - wykazała się dużym sprytem, a także mądrością. Po wielu latach żmudnej nauki została wybrana. Warto też dodać, że nadal utrzymywała kontakt ze swoim byłym nauczycielem - jej matka była śmiertelnie chora, a przeciętny kapłan tam wysłany nie potrafił jej pomóc. Wobec tego mogła liczyć tylko i wyłącznie na Leiarda. Tak więc jakieś więzi pomiędzy nimi nadal istniały. Kobieta mimo odgórnego zakazu podtrzymywała tą znajomość. W końcu wynikło z tego coś więcej... Tak, zakazana miłość, tyle że w innym obliczu. Jednak nie o tym przede wszystkim. Kontynuując, wola innych ludzi przeważyła nad siłą woli jednego człowieka. Mamy tam do czynienia z przedstawieniem codziennego życia, ale w innym świecie. Bohaterowie poruszają się wokół zdrad, nieprzychylnych szeptów, a także prawdy owianej niejaką grozą, tajemnicą. Ta książka przypomniała mi o tym opowiadaniu, ponieważ tak jak tu pojawił się tam obraz zdrady, zagubionej dziewczyny, ból... Do tego autorka również stosuję retrospekcję - nie mogłam nie pomyśleć o tym opowiadaniu :) To dopiero pierwsza część trylogii, nie wiem, co będzie dalej, ale już wiem, że w najbliższym czasie skoczę do księgarni. Tak samo tutaj czekam na kolejny rozdział i to szybko ma się mi tu pojawić ! :D
Druga książka (nie zabijcie mnie, proszę) jest autorstwa chyba jeszcze bardziej znanej autorki - Stephanie Meyer. Intruz. Skąd pomysł ? Dlaczego skojarzyłam również ten tekst z tym opowiadaniem ? Opowiada o przyjaźni, która nie ma prawa istnieć. Miłość. Zazdrość. Ból. Rodzina. Utracony dom. Odmieńcy. Przyjaźń
OdpowiedzUsuńKsiążka jest tak skomplikowana, że chwilami ciężko mi się było w niej nie pogubić. Jednak przez wzgląd na połączenie o trwałej przyjaźni - tam Melanie-Wanda-Jeb-Ian-Jared, z czego stosunek każdego względem tego drugiego był różny, to tutaj - Miona-Diabeł-Ginny-Pansy.
No cóż, to by było na tyle jeśli chodzi o moja wewnętrzne spostrzeżenia na słonecznej plaży.
Czas na rozdział.
Oczywiście bardzo dziękuję Ci za wszystkie dedykację, które bardzo często widziałam. To naprawdę megaaa miłe :)
Postać Daisy - rany, dzięki ! Prawniczka ? Jeszcze mi powiedz, że ma chłopaka o imieniu Michał ... :p Teraz, zwyczajem Igi, mam ochotę Cię uściskać :D Na serio - D Z I Ę K U J Ę ! :)
Co do samego rozdziału - strasznie ciekawi mnie wątek miłosny Draco... Porzucił Pansy ? Trafił do Hermiony ? Potem ją zostawił ? A przecież ma być jeszcze ktoś, z tego co pamiętam... więc jak to będzie wyglądać ??? No, w każdym razie mam nadzieję, że znajdzie się jakieś logiczne wytłumaczenie zachowania Smoka, bo w przeciwnym razie będzie zwykłym, egoistycznym dupkiem... (przepraszam też za słownictwo)
Z niecierpliwością czekam na kolejną część i przepraszam jeszcze raz wszystkich za długość - jakoś tak się tam rozpisałam troszeczkę... Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)