piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 2

Hermiona siedziała samotnie na tarasie i oglądała zachód słońca. Dramiona i Amelia pojechały do domu godzinę temu. Starsza kobieta zaczęła się zastanawiać na tym, jak potoczyło się jej życie. Czy zmieniłaby coś w swoim życiu. Zdecydowanie tak. Chciałaby, żeby jej ukochany był teraz przy niej. Czasami czuła jego obecność, ale gdy odwracała głowę, dopadała ją smutna rzeczywistość. Zabrała pustą już filiżankę i schowała się w domu. Odstawiła naczynie do zlewu i wzięła długą, relaksującą kąpiel. Po zakończeniu wieczornego rytuału-jakim była owa kąpiel- poszła do swojej sypialni. Zapaliła światło. Stała w progu i przyglądała się pomieszczeniu, wspominając. Wystrój był fioletowo-srebrny. To połączenie było owocem kompromisu. Draco chciał, aby ich sypialnie była w kolorach Slitherinu, natomiast Hermiona chciała fioletowo- białą. Na środku stało olbrzymie, małżeńskie łóżko, naprzeciw którego stał telewizor. Kobieta przypomniała sobie wszystkie te cudowne wieczory i noce, kiedy byli sami i przed zaśnięciem rozmawiali. Niestety czasy te konwersacji dawno się skończyły i nigdy nie powrócą... Kobieta zgasiła światło i szybko zasnęła.
Rano-jak to miała w swoim zwyczaju-wcześnie wstała i zjadła śniadanie. Po skończeniu posiłku zabrała się za pieczenie ciasta. Gdy deser znalazł się w piekarniku, kobieta wzięła się za główne danie. Gulasz w sosie własnym. Umówiła się z Dramioną, że wpadnie dzisiaj z Amelką i Johnem na niedzielny obiad.
Punktualnie o godzinie 14:00 wszyscy zasiedli do stołu.
-Mam coś dla Ciebie Amelko?
-Co dostanę babciu?
-Proszę- kobieta wręczyła niebieską paczkę owiniętą wstążką dziewczynce. W środku była lalka.
-John mógłbyś pobawić się z Amelką, bo ja chciałabym dokończyć wczorajszą rozmowę z mamą?- zapytała Dramiona.
-Oczywiście. Amelko chodź, pójdziemy do ogrodu.
W czasie, kiedy mężczyzna wychodził z córką na dwór, dwie kobiety szykowały gorącą czekoladę w kuchni. Gdy napój był już gotowy usiadły w salonie i zaczęły rozmowę.
- Na czym to wczoraj skończyłam?
-Na tym, że miałaś pójść do rodziców i omówić z nimi sytuację.
-Dziękuję Dramiono. Miałam mieszane uczucia przed tą rozmową. Gdy schodziłam po schodach zastanawiałam się, czy aby na pewno nie chcę wrócić do swojego pokoju. Okazało się, że rodzice nie powiedzieli mi, że jestem czarownicą, bo sami o tym nie wiedzieli. Zapytałam się czy im to przeszkadza. Oni odpowiedzieli, iż za bardzo mnie kochają, aby pozwolić mi zniknąć z ich życia. Wspólnie postanowiliśmy, że pojadę na próbny miesiąc do Hogwartu-jeśli mi się nie spodoba wrócę do domu  zapomnę o czymś takim jak magia.W odwrotnym przypadku zostanę na stałe. Poszłam na górę i położyłam się do łóżka, jednak tej nocy nie zmrużyłam oka, gdyż uświadomiłam sobie, że za tydzień jest rozpoczęcie roku szkolnego. Zastanawiałam się jacy będę uczniowie i nauczyciele. Jeśli chodzi o dyrektora to nie miałam się czym martwić, bo przecież już go poznałam.
Rano rodzice powiedzieli mi, iż jedziemy dzisiaj na ul. Pokątną- tam sprzedawali przedmioty potrzebne młodym jak i starym czarodziejom. Naszą wycieczkę po owej ulicy zaczęliśmy od banku, gdyż okazało się, że w czarodziejskich sklepach nie przyjmują Funtów. Czekała na rodziców przy wyjściu. Tam zobaczyłam Twojego ojca po raz pierwszy w życiu. Był ślicznym blondynem, jednak z charakteru było okropny.
-Na co się gapisz?
-Przepraszam, ja...
-Zamilcz szlamo.
-Kim jest szlama?
-Ty na serio jesteś taka tępa czy tylko udajesz? Szlama to czarodziej nie czystej krwi taki jak Ty.
Wtedy we mnie zawrzało. Nikt nie miał prawa sugerować, iż jestem tępa. Rzuciłam się nie niego z pięściami. Wtedy też po raz pierwszy złamałam mu nos. Powtórzyłam to potem między innymi w trzeciej klasie. Nagle uniosłam się nad ziemię. I spadłam z hukiem pod stopami moich rodziców.
-Powinni państwo lepiej pilnować to stworzenie.- powiedział blondyn z długimi włosami. Był wysoki. W późniejszym czasie dowiedziałam się, że to był ojciec Dracona.
-Mógłby Pan mówić z większym szacunkiem o naszej córce.
-Draco idziemy-nie warto wdawać się w rozmowy z mugolami i ich szlamowatymi dziećmi.
Zakrwawiony chłopak pozbierał się z ziemi i spojrzał mi w oczy, w których kryło się uznanie. Kilka lat po tym  wydarzeniu powiedział mi, iż byłam pierwszą osobą spoza rodziny, która odważyła podnieść na niego rękę.
-Mamo muszę już iść. John właśnie zapina Amelkę do fotelika. Zobaczymy się we wtorek? Może pójdziemy na zakupy, a potem do mnie i kontynuujesz opowiadanie?
-Dobrze. Powodzenia jutro w pracy.
-Dziękuję strasznie się denerwuję przed tym pierwszym dniem. Wieczorem zadzwonię i opowiem Ci jak było.
-Dobrze. leć już, bo John się niecierpliwi. Kobieta pomachała w kierunku odjeżdżającego samochodu po czym zamknęła drzwi. Poszła do kuchni i posprzątała po obiedzie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się?

2 komentarze:

  1. HERMIONA BABCIĄ :o
    hahah ożesztywmorde XD ale mnie zaskoczyłaś. naprawdę pomysłowe, takie.. niespotykane.
    chcę poznać dalszą część historii! <3

    pisz pisz, czekam na nexta, będę tu wpadać :)
    WENY! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, że się podoba.
    Teraz już się tak nie rozpiszę - tylko kilka słów.

    A więc, masz BARDZO DUŻY punkt za oryginalność.
    Naprawdę - nie spotkałam się jeszcze z blogiem, według którego Hermiona uciekła z domu, a przy tym jej pierwsze spotkanie z Draco też jest trafione.

    No, to by było na tyle :)

    Cathy

    OdpowiedzUsuń