Dedykacja dla cudownej, wspaniałej, fantastycznej pisarki/blogerki Lucy. Spoczywaj w pokoju.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-Przepraszam. Nie mogę- powiedziała Miona.
Trzy miesiące później.
Hermiona, Ginny i Pansy siedziały razem w biurze Departamentu spraw zagranicznych w Stanach. -KONIEC- wrzasnęła Ginny. – Miona, słyszysz mnie? KONIEC!
-Z czym koniec?- zapytała bez zainteresowania panna Granger.
-Z tym.
-Z czym?
- Z Twoim zachowaniem.
- Co z moim zachowaniem?- bezsensowna wymiana zdań coraz bardziej irytowała Mionę, która marzyła by zegar wybił godzinę piątą. W domu czekały na nią ważne sprawy. Co jest ważniejsze od pudełka ciastek i głupiego serialu w telewizji?
-Nie możesz się tak zachowywać ?
-Ginny, o co Ci chodzi?
-Odkąd wróciłaś z Anglii jesteś, jakaś nieswoja. Nie wychodzisz nigdzie, zamknęłaś się w sobie i co najgorsze przytyłaś- pośpieszyła z wyjaśnieniami Pansy.
Po co mieszkam w USA? Ten kraj zmienia ludzi. Sprawia, że zmieniają priorytety. Na czym to ja…. Przyjechałam tu, żeby być sławna, a potem, by uciec-myśli Miony staczały na zakazany temat.
-Nic mi nie jest- odparła chłodno.
-Zrozum, my się martwimy o Ciebie. Brakuje nam uśmiechniętej Hermiony Granger, która wie wszystko, jest pewna siebie, bierze udział w spotkaniach integracyjnych- panna Weasley nie wiedziała, jak dotrzeć do przyjaciółki.
-Ludzie się zmieniają.
-Co innego zmienić się, a co innego niszczyć się od środka i zaniedbywać. Popatrz na swoją twarz- mówiąc to podała Mionie lusterko. – Przecież kochasz się malować.
Hermiona niechętnie, przelotnie rzuciła okiem na swoje odbicie w lusterku. Była blada, powinna zrobić brwi, maseczka oczyszczająca też by się przydała. Nic nie mówiąc, odstawiła zwierciadło, sięgnęła po torebkę i transportowała się do domu.
-Świetnie nam poszło- stwierdziła z ironią Pansy, po czym również przeniosła się do domu.
-Ja jeszcze nie skończyłam – powiedziała w okno Ginny. Rzuciła torebkę i ruszyła w kierunku wielkiego lustra. – Rzeczywiście nie wyglądam najlepiej- pomyślała.- W sumie po co mam się starać, skoro już na zawsze będę sama? Z białej komody w starym stylu wyciągnęła stare, zniszczone spodnie dresowe, które właśnie przeżywały swoją drugą młodość. Na górę ubrała koszulkę na ramiączkach. Miona poszła na bosaka do kuchni. Otworzyła lodówkę, w której znalazła zgniły ser i coś, co ciężko było jej zidentyfikować. Zamknęła szybko drzwi, wydając przy tym dźwięk obrzydzenia. Z zamrażarki wyjęła wielkie pudełko lodów. Jeszcze tylko łyżka i będzie mogła rozłożyć się na kanapie w salonie i oglądać po raz setny jakiś romans.
-Tego szukasz- powiedziała Ginny, machając Mionie łyżką przed nosem.
-Co Ty tu robisz? Zresztą mniejsza. Chcesz trochę lodów?
-Nie dziękuję. Tobie też odradzam.
-Nie to nie- ciemnowłosa kobieta zabrała z ręki przyjaciółki sztuciec i zaczęła zajadać lodu. Po chwili ruszyła do salonu.
-Co się stało?- Ginny po zadaniu pytania, zobaczyła jednie oddalające się plecy koleżanki. Poszła za nimi.
-Co się stało?- powtórzyła siadając obok przyjaciółki na podłodze. Obcisła spódnica służbowa jej nie pomaga.
-Draco mi się oświadczył- Miona ogłosiła to tonem tak obojętnym, jakby mówiła o wakacjach córki kuzyna brata ojca męża kuzynki matki ojca w jakimś nudnym schronisku.
-Nie?
Miona, aby potwierdzić kiwnęła głową.
-Dlaczego?
-Bo tak.
-To nie jest odpowiedz.
-Bo tak będzie lepiej.
-Dla kogo ?– odpowiedziała wkurzona Ginny. Po chwili opanowała emocje.- Co masz na myśli? -Dla Draco.
-Nie rozumiem.
-Zabijam facetów.
-SŁUCHAM? -Zabijam facetów. Ginny spodziewała się wszystkiego po swojej przyjaciółce, ale nie takiego wyznania.
-Nie jestem w stanie wyobrazić sobie Ciebie z nożem w ręce nad bezbronnym Draco- zabrzmiało to jak żart, ale głos panny Weasley był całkowicie poważny.
-Nie w tym sensie.
-To w jakim?
-Pamiętasz mojego pierwszego chłopaka?
-Tommy’ego?
-Pamiętasz, jak zginął?
-Na imprezie. Ktoś się bił. On chyba chciał ich rozdzielić, ale gdy do nich podszedł, nie chcący zrzucili go ze schodów.
-Było to w dniu, w którym mi się oświadczył.
-Naprawdę? Nie wiedziałam. Przykro mi. – Ginny była w szoku.
Hermiona wzruszyła ramionami.
-Wiem, że nie wiedziałaś. Pamiętasz Ash’a?
-Tego Egipcjanina?- gdy Miona potwierdziła kontynuowała.- Zaczęłaś się z nim spotykać jakoś rok po śmierci Tommy’ego.
-Zgadza się. Zmarł w wypadku w dniu, w którym mi się oświadczył. Wjechał motorem w samochód. -Dlaczego nic nie mówiłaś? Dlaczego nas okłamałaś, mówiąc, że się rozstaliście? Musiało Ci być ciężko.
-Nie mówiłam, bo nie chciałam współczucia. Po śmierci Tommy’ego przytłoczyło mnie , bo przecież to była moja wina. Mogłam wybrać inny klub, mogłam go powstrzymać, mogłam mu powiedzieć NIE.
-Herm…
-Nie mów, że to nie tak.
-Ale…
-Proszę.
-No, dobrze.
-Dziękuję. Śmierć Ash’a to też moja wina. Byliśmy w Turcji. Oświadczył mi się bez klękania itd. Po prostu siedzieliśmy i oglądaliśmy zachód słońca, trzymając się za ręce. Po chwili nagle wstał.
-To nie tak-stwierdził.
-Co nie tak?
-Ty mieć pierścionek. Znaczy Ty musisz mieć pierścionek.
-Nie, nie muszę- odpowiedziałam śmiejąc się pod nosem. Gdy władały nim emocje często mylił się w angielskim.
-Musisz. Czekaj. Ja zaraz wrócę.
-Nie wrócił nigdy.
-Miona…
-Nie Mionuj mi- Hermiona uśmiechnęła się blado. Rozumiesz teraz?
-To nie Twoja wina. To zbiegi okoliczności.
-Dwa razy?- zapytała z powątpiewaniem Miona.- Nie mam zamiaru sprawdzać, czy Twoja teoria jest prawdziwa.
-Nie będę Cię zmuszać, ale uważam, że zasługujesz na szczęście i wiem, iż Draco może Ci je dać. Sądzę też, że powinnaś wrócić do świata żywych i wiesz co? Zaczynamy już.
Hermiona nie pewnie popatrzyła na przyjaciółkę, nie rozumiejąc na ma na myśli. Ginny machała różdżką. Po chwili obie kobiety były elegancko ubrane i pięknie pomalowane. Na ich głowach były wytworne fryzury.
-Idziemy do restauracji.
-Jak chcesz- odpowiedziała obojętnie Miona.
Panna Weasley opowiadała o tym, że może pojechałyby gdzieś, zabawiły się…. Miona grzebała widelcem w wytwornym daniu (ile by dała za hamburgera zamiast tego czegoś) i udawała, że słucha. Do stolika podeszła staruszka.
-Przepraszam jestem medium. Tommy i Ash chcieliby z panią porozmawiać.
-Słucham? Oni tu są? – zaświergotała rozradowana Miona. Po chwili jednak emocje opadły.- Może mi pani udowodnić, że oni tu są. Rozumie pani, dużo w dzisiejszych czasach jest oszustów. -Rozumiem. Ash mówi, że po jego śmierci wytatuowała sobie pani kontur Egiptu na ...
-Wystarczy.- Kocham Was. Słyszycie?
-Masz tatuaż?-zdziwiła się Ginny.
-Później Ci opowiem.
-Słyszą i oboje mówią, że panią kochają. Uważają, że powinna pani spróbować z jakimś smokiem. -Nie mogę stracić kolejnej osoby, na której mi zależy.
-Tommy pyta, czy odrzucając ją nie traci jej pani.
-Tommy, wiesz o co mi chodzi.
-Twierdzi, że nie rozumie, dlaczego pani nie chce założyć rodziny z mężczyzną, na którym, jak pani sama powiedział, pani zależy. To w końcu smok, czy człowiek?- staruszka się pogubiła.
-Ale…
-Mówią, że chcą, aby pani była szczęśliwa z Draco.
-Więc- zapytała Ginny, uśmiechając się delikatnie.
Wow. To po prostu. Wow.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
M.