-----------------------------------------------------------------------------------------
-Will’u-
zaczęła. – Nie radzę sobie. Nie wiem, co robić, co czuć, po co żyć, kiedy tak
wiele ważnych dla mnie osób odchodzi do krainy wiecznej radości.
-Hermiono,
nie może być aż tak tragicznie.
Miona
opowiedziała o wszystkich zdarzeniach z ostatnie czasu. Pominęła jedynie
kwestię dziwnego głosu, który czasami słyszy,
gdy jest sama.
-Skarbie,
rzeczywiście ostatnie zdarzenia musiały zostawić ślad w Twojej psychice, ale
jest jeszcze tyle fajnych rzeczy, jakich nie zdążyłaś doświadczyć. Chcesz
odejść z tego świata bez skoku na Banji?- powiedział, uśmiechając się w typowy
dla Malfoy’a sposób.
-Na to już
jestem za stara- odpowiedziała Miona , śmiejąc się pod nosem. Uwielbiała Will’a
za to, że nigdy nie wymuszał nic na jej sumieniu. Chyba dlatego udała się do Niego,
a nie do Ginny, która po usłyszeniu z ust Miony : „ (…)po co żyć, kiedy tak wiele
ważnych dla mnie osób odchodzi do krainy wiecznej radości.”, od razu zaczęłaby
wyrzucać pannie Granger, że przecież nie może zostawić Dramiony, itd.
-Miona, wiek
to tylko cyfry i ograniczenia w Twojej głowie.
-Pfff.
-Czy Ty
właśnie na mnie „pfff’nęłąś”? –spojrzał , wzrokiem bazyliszka w oczy blondynki.
Hermiona odpowiedziała twierdząco i wojowniczo spojrzała w oczy swojego
przyszywanego syna. Po chwili gonili się po pokoju. Oboje czuli się jakby Miona
znowu była w szkole, jakby znowu bawili się w dormitorium czekając na Draco,
który miał przynieść „śmieciowe jedzenie” .
Jednak tym razem męczyli się znacznie szybciej i już po kilku minutach
podli nieżywi na kanapę.
-Co powiesz
na spacer o zmroku?- zapytał Will. Pamiętał, że Miona, o ile miała przy sobie
faceta, uwielbiała spacerować nocą i rozmyślać, rzadziej rozmawiać.
-Z wielką
chęcią- odpowiedziała i zadziornie spojrzała w oczy brata Draco. Gdyby
spojrzeć na kobietę z boku, nie dałoby
jej się tyle lat ile w rzeczywistości ma. W tej chwili wyglądała, jak
szczęśliwa z życia, pełna radości i energii trzydziestolatka, a nie jak pięćdziesięciolatka, która powoli
traciła kontrolę nad otoczeniem. Para
wyszła i zaczęła iść tam, gdzie ich nogi niosły. Nikt się nie odzywał. Miona myślała, o tym, że kocha noc. Czasami
wydawało jej się, iż jest wampirem, a nie czarownicą. Jej tata się czasami
nabijał, że jest wiedźmą. Gdy mając dwanaście lat panna Granger zapytała się rodziciela,
dlaczego ją tak przezywa, wytłumaczył
jej, że przezywają tak, gdyż jest mądra
i ma dużą -wiedz-ę. Hermiona od dawna
nie czuła się taka wolna. Will natomiast podziwiał urodę swojej byłej opiekunki. Zastanawiał się, kiedy minęły te wszystkie lata.
Wydawało mu się, jakby to wczoraj dowiedział się, że będzie wychowywany przez
Mionę i Draco. Wydawało mu się wtedy, że ta para będzie w przyszłości miała
mnóstwo dzieci, gdyż mieli świetne podejście i przysłowiową rękę. Niestety los
napisał inny scenariusz. Nagle niespodziewanie Miona odezwała się:
- Nigdy nie
rozmawialiśmy na pewien temat, o on od dawna nie daje mi spokoju….
-Hmh- Malfoy
zachęcił kobietę o kontynuowania.
-Dlaczego
nigdy nie związałeś się z nikim na dłużej?
-Spróbuję
opisać Ci to na przykładzie. Dziewczyny podświadomie szukają kogoś kto
przypomina ich ojców lub braci- chciał dodać, iż jego ideałem, które szukał w
kobietach była właśnie Miona i że nigdy nie znalazł osoby, choć w części
podobnej do panny Granger. Dlatego też miał wiele partnerek, ale z żadną nie
został na dłużej. Niestety nie zdążył jej tego przekazać i już nigdy nie będzie
miał szansy.
Wydaje mi się, że nikogo nie zawiodłaś - a przynajmniej nie mnie. Raczej powiedziałabym, że masz talent do zaskakiwania ludzi. :)
OdpowiedzUsuńPolubiłam Will'a - nie wiem w sumie nawet jak, kiedy, dlaczego, ale polubiłam :D
Mam nadzieję, że szybko dodasz nn <3